piątek, 21 czerwca 2013

Relacja z wycieczki na drugą rocznicę...

Z okazji drugiej rocznicy ślubu udaliśmy się na spacer w miejsce naszej ślubnej sesji plenerowej -  tym razem z Błażejem w roli fotografa. Rozlewiska Warty w Rogalinie, okazały się mniej przystępne, niż dwa lata temu. Ale sama nazwa na to wskazuje. W tym roku trafiliśmy akurat na wysoki stan wody, który uniemożliwił na dotarcie w dokładnie te same punkty widokowe - może następnym razem.
Oto wynik naszego spaceru. Za krzywe miny przepraszamy. Wybraliśmy te najlepsze, ale inwazja komarów była koszmarna i każda próba uśmiechu kończyła się...  























Co ciekawe w obecnym numerze National Geographic Traveler nominowanych zostało kilka miejsc w Polsce, z których zostanie wyłonięta finałowa siódemka. Nagrodą będzie otrzymanie tytułu jednego z 7 Nowych Cudów Polski. Z Wielkopolski nominowano 2 miejsca. Właśnie Dęby Rogalińskie i jeszcze jeden obiekt, o którym wspomnimy w innym poście - może w niedalekiej przyszłości. 


A na deser, Rogalin w pewne niedzielne przedpołudnie:






Kolejny dzień w Rewalu

Kilka widoczków z garażu i okolic :) 



















środa, 19 czerwca 2013

Rewal i okolice latem

W tym roku nasze wycieczki ograniczają się do wykorzystywania gościnności wujków, cioć czy to innych członków rodziny. Tak więc, znów zawędrowaliśmy do Rewala. Póki co, nie ma jeszcze tłumów wczasowiczów i jest na prawdę miło. Na odpoczynek w sam raz.
Ponieważ B. miał tutaj do wykonania kilka prac instalacyjno-elektronicznych, a zabrakło mu kilku części, to w związku z tym, udaliśmy się do pobliskiego marketu budowlanego. Tam udało nam się zakupić tylko (a może aż) żarówkę. Wujek Google dostarczył nam informacji, że najbliższy sklep z częściami do alarmów i punkt dorabiania kluczy jest w Trzebiatowie - zaledwie 18 km. Droga okazała się całkiem malownicza, a słońce nawet w dobrym położeniu, co sprzyjało wykonaniu kilku fotografii pamiątkowych. W Trzebiatowie łatwo odnaleźliśmy punkt dorabiania kluczy, w którym niestety Pan nie miał odpowiedniego surowca, a zdobyć go mógł dopiero na przyszły tydzień. Zapytawszy o inny punkt wysłał nas na tamtejszy rynek, jednak jego mina i głos sugerowały, że raczej tam też nam się nie poszczęści.
Drugi punkt wyglądał wypisz wymaluj jak w Indiach. Były to drzwi, z wrąbaną dziurą na kształt okienka, za którą znajdował się lokal o wielkości 2x2. Co ciekawe zmieściło się w nim aż trzech fachowców, którzy komisyjnie, po dokładnych oględzinach kluczy, stwierdzili, że jednak nie mają surowca. W sumie nic dziwnego, na ścianie wisiało może z sześć typów, wśród których surowca na ten bardzo "skomplikowany" klucz do kłódki niestety zabrakło. Resztę klitki zajmowały stare buty, paski i inne niezidentyfikowane klunkry. Smród butaprenu i innych chemikaliów maskowała chmura dymu wydobywająca się z papierosów majstrów. Szczerze żałuje, że nie dało się zrobić zdjęcia tego miejsca, które jest nie do opisania.
Kawałek dalej dotarliśmy do sklepu z częściami do monitoringów i alarmów. B. ucieszyły gabloty pełne potrzebnego mu sprzętu. Jednak właściciel nie raczył nam niczego sprzedać, bo sprzęt, który tam posiadał "sprzedaje tylko wraz z usługą jego montażu". Także niedowierzaniem wracaliśmy do auta przekonani, że nic nam się nie uda załatwić tego dnia. A tu niespodzianka. Po drodze natrafiliśmy na sklep ze świeżymi rybami i zakupiliśmy potężne filety z dorsza. Wcześniej na przystani rybackiej w Rewalu na pytanie czy są świeże ryby, usłyszeliśmy:
- świeże ryby przywożą o 7 rano.
- a jakie to ryby? - spytałam
- flądry, czasem turbot - odpowiedział pan
Na to zapytałam:
- a dorsze czasem są?
- dorsze? - chwilę się zastanowił - po dorsza to jak już jest to  trzeba przyjść o 6.
Dla dobrej ryby pobudka o 6 rano byłaby niedużym poświęceniem, ale dla MOŻE dorsza to już gorzej. Tak więc pojechaliśmy do Niechorza. Tam, o dziwo akurat była świeża dostawa z kutra, ale samych fląder, a my liczyliśmy jednak na dorsza. Także wycieczka do Trzebiatowa nie okazała się totalnym fiaskiem, wróciliśmy z rybą na obiad. Gdy ja smażyłam obiad to B. zamówił na allegro potrzebne części, które jutro, może pojutrze dotrą kurierem. Także, tak jak wcześniej pisałam w Rewalu wypoczynek jest bardzo przyjemny, ale żeby coś tutaj załatwić trzeba się nieźle nalatać.
I tak oto minęło pół dnia. Drugie pół spędziliśmy na plaży.


Podziemny parking dla leniwych - nie trzeba zamykać dachu.

 Plażowanie:


 Twórczy nieład.


 Flądry w Niechorzu

 W drodze do Trzebiatowa:





A wieczorową porą...

Pomnik Małego Księcia - niestety, ktoś z...... Różę - Polska!!!
 Kto ładniej:
My czy...

...Romeo i Julia??